Nie udała się niedzielna próba odpalenia rakiety z "pływającego kosmodromu" na wodach w pobliżu Nex? na Bornholmie. Przeszkodą okazała się niesprzyjająca pogoda a także usterki techniczne rakiety HEAT, ustawionej na małej pływającej platformie.
To nie żart, a owoc starań garstki zapaleńców z kopenhaskiego stowarzyszenia Copenhagen Suborbitals, realizujących projekt zbudowania małej rakiety zdolnej do wyniesienia na wysokość 150 tys. kilometrów człowieka. Rakiety o minimalnych gabarytach, odpalanej z małej, ruchomej platformy, z mikro członem załogowym, w którym pilot zajmowałby pozycję stojącą.
Duńscy miłośnicy Kosmosu, korzystając ze wsparcia sponsorskiego, opracowali nie tylko rakietę, platformę, ale i cały pojazd orbitujący Tycho Brahe-1, łącznie ze spadochronem.
Niedzielny, i tak już przesunięty start, miał być pierwszą próbą, z manekinem jako załogantem. Gdyby syntetycznemu kosmonaucie udało się powrócić w stanie nieuszkodzonym na Ziemię, miejsce w Tycho Brahe-1 zająłby potomek wikingów, a Duńczycy mieliby szansę dołączyć do kosmicznej elity.
Na razie próbę startu odłożono, ale więcej o tym śmiałym, niecodziennym projekcie można przeczytać na stronie www.copenhagensuborbitals.com
Informacja: Maria Tuniszewska - Ringby, R?nne (Bornholm), e-mail: mtr@bornholmsmuseer.dk, tel. +45 56 95 07 35
Zdjęcie: Copenhagen Suborbitals (www.copenhagensuborbitals.com)
|