21 marca w miejscowości Rena wystartuje do kolejnego maratonu narciarskiego Birkebeinerrennet blisko 15 tys. biegaczy. Metą, po pokonaniu dystansu 54 km, będzie stadion Birkebeiner Skistadium w olimpijskim Lillehammer. Ciekawostką jest fakt, że każdy z zawodników musi obowiązkowo dźwigać plecak o wadze co najmniej 3,5 kg.
Bieg ma interesujące, historyczne korzenie i nawiązuje do norweskich sag. W dawnej Norwegii toczyła się wojna. Frakcja, zwana Birkebeiner, starła się w walce o tron z rywalami Bagler, którzy władali wschodnią Norwegią. Nazwa "Birkebeiner" pochodziła stąd, że ludzie byli niekiedy tak ubodzy, że nosili buty zrobione z kory brzozowej, ale słynęli z hartu ducha.
Na obszarze kontrolowanym przez rywali znalazł się syn Haakona III Haakonssona - przywódcy Birkebeinerów. Przyszedł on na świat w roku 1204, kilka tygodni po śmierci Haakonssona. Aby go uchronić przed wrogami, postanowiono dostarczyć niemowlę do Trondheim - dawnego Nidaros. Do zadania wyznaczono najlepszych biegaczy wśród Birkebeinerów, za jakich uchodzili Torstein Skevla i Skjervald Skrukka. Zimą 1205 wyruszyli z okolic Lillehammer przez góry, wioząc na plecach chłopca - przyszłego króla Norwegii, Haakona IV Haakonssona. Haakon IV objął tron w 1217, zakończył bratobójczą wojnę i doprowadził do umocnienia pozycji Norwegii.
W ten oto sposób dzielni narciarze wpłynęli na bieg historii kraju, a ich pamięć utrwalają maratończycy biorący udział w Birkebeinerrennet.
Więcej: www.birkebeiner.no
|